Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2015

Suknia ślubna :)

Suknia ślubna, dziergana w prezencie dla mojej Sis :*










Najpiękniejsza panna młoda i ja :D
Fotkę wrzucam, bo sukienka pięknie się na niej układa ;)


I mała niespodzianka :)
Sposób pracy sukni podczas tańca i ogólnie poruszania się zaskoczył wszystkich. Patrzyłam i zachwycałam się każdym ruchem. Ależ byłam wtedy dumna!







Nagrania bardzo amatorskie, do tego pan fotograf wciąż w kadr wchodził, ale myślę, że i tak widać, jak sukienka "tańczy" :)

Podsumowanie: Kordonek: DMC Traditions Plus 10 530m/100gr Szydełko: 1,5mm Zużycie: ok. 700gr Czas pracy: ok. 400h Schemat: BRAK SCHEMATU, WIĘC PROSZĘ O NIEGO NIE PYTAĆ ;)
Kordonek sprawdził się rewelacyjnie! Sukienka po zblokowaniu wytrzymała 12h szaleństwa i nie wyciągnęła się ani o centymetr! 
O pracach nad sukienką możecie przeczytać TU :)
A co Wy myślicie o sukience?

Suknia ślubna, czyli co mnie zajmowało przez ostatnie miesiące :)

Rok temu podczas rozmowy o przygotowaniach do ślubu Sis ktoś zażartował, że może zrobimy suknię na szydełku... I tak żart przeszedł w poważny projekt, którego efekt można było zobaczyć 20.06.2015 :) Co niektórzy bardzo się stresowali, że nie zdążę i czy na pewno wyjdzie... Ale Sis wierzyła we mnie od pierwszego do ostatniego dnia i dzięki temu powstała ta oto sukienka:)


Ale zanim Sis wyglądała tak pięknie...

9.04.2015
Pierwsza przymiarka - 12.04.2015
22.05.2015
 Pierwsze blokowanie - 25.05.2015
Kolejna przymiarka - 4.06.2015
Po zszyciu boków dzierganie nie było już takie proste - 4.06.2015

To taka mała relacja z postępu prac.  A już jutro sukienka w obiektywie profesjonalisty :)  Miłego dnia, ja zmykam do pracy...

Usprawiedliwienie nieobecności :)

Witajcie Kochani!!
Wiem, wiem... Nie było mnie bardzo długo... Ale namieszało mi się w życiu w ostatnich miesiącach. Od marcach zajęłam się pracą nad pewnym projektem i wszystko szło zgodnie z planem, aż tu nagle w połowie kwietnia dostałam info, że mam przyjść na rozmowę w prawie pracy... Poszłam, a co mi szkodzi... Info mnie trochę zdziwiło, bo specjalnie jakoś pracy nie szukałam... I okazało się, że z dnia na dzień, bez żadnego przygotowania wróciłam do grona "pracowników"...
Wiecie, co było najdziwniejsze w tym wszystkim??? W piątek jadąc z dziećmi rowerami zobaczyłam 1 grosik leżący na drodze. Zatrzymałam się i wzięłam "na szczęście" ;) Zawsze daleka byłam od wszelkich przesądów, więc wyobraźcie sobie moje zdziwienie, jak w poniedziałek w południe dostałam info, że popołudniu mogę przyjść na rozmowę w sprawie pracy, bo podobno szukam :P A nawet cv nie wysłałam ;) W poniedziałek rozmowa, a w czwartek rano telefon, że na popołudnie mogę przyjść na okres próbny..…

Kiermasze

No cóż... Po grudniowym kiermaszu, który był dla mnie całkiem udany do tych wielkanocnych przygotowywałam się równie mocno... I totalne rozczarowanie... Wczoraj byłyśmy w kilka osób w Szreniawie. Niby mocno reklamowany, niby popularny, niby dużo ludzi... I tych niby jeszcze sporo można by pisać, bo dla mnie to zdecydowanie przereklamowany... Miejsce fatalne, bez zadaszenia... Niestety deszcz nas nie oszczędził, a właściwie deszczyk, bo padało kilka minut. Dobrze, że sąsiad miał dużą folię, to udało się stoisko uratować.W każdym razie moja biżu prezentowała się tak...


Dziś natomiast niezrażone wczorajszym dniem postanowiłyśmy uczestniczyć w kiermaszu organizowanym w Pobiedziskach. Hmmm... Delikatnie mówiąc ten kiermasz to już totalna klapa... Od kilku dni zapowiadano na dzisiaj deszcz, ale po co zorganizować kiermasz w sali/hali/holu, które organizator ma... Lepiej postawić stoiska na Rynku i zadbać o jutrzejsze zyski okolicznych aptek... Efekt tego wszystkiego taki, że kiermasz planow…

Kolejne bransoletki i powrót do maszyny po latach...

Wiosna za oknem. Od razu człowiek lepiej się czuje :)
Po kilku tygodniach intensywnych poszukiwań udało nam się kupić rowerek dla synka, córki rowerek po serwisie, więc nareszcie możemy w pełni korzystać z pogody, a rowery stały się naszym głównym środkiem lokomocji :D

Na szybko powstała wiosenna czapeczka dla córeczki :)


Nadal powstają kolejne bransoletki...

28.01 29.01 30.01 31.01 1.02 2.02 3.02 4.02 5.02 6.02 Trochę się uzbierało, więc nie będę Was zarzucała wszystkimi od razu.  Niedługo kolejne. Między innymi drewniane :)

Ferie... Czyli znowu niewiele robię ;)

Ferie to bardzo fajny czas. Można odpocząć, korzystać z uroków zimy... Tylko szkoda, że śnieg był raptem 2 dni. Jakieś 2 tygodnie temu w niedzielę udało nam się wyciągnąć sanki, w poniedziałek rano było jeszcze biało, ale zanim maluchy wróciły z przedszkola po śniegu została tylko szara breja... Zanim jeszcze okazało się, że zima nas oszczędzi zrobiłam zimowy komplecik dla córki :)


Komplecik zrobiłam ściągaczem, dla urozmaicenia dodałam tylko warkocz i pompon :) Włóczka to moja ukochana Himalaya Everyday.

I jeszcze kolejne bransoletki powstałe w tym roku w ramach mojego planu :)

21.01 22.01 23.01 24.01 25.01 26.01 27.01
Wiem, wiem... Już kończymy luty, ale u mnie zawsze zaległości z fotkami... Miłego tygodnia :)

Wirusowa pora...

Tyle razy cieszyłam się z poprawionej odporności, bo nawet nie pamiętam, żebym w zeszłym roku miała zwykły katar... A tu mnie dopadło... Temperatura ponad 39, gardło bolało, nos zatkany, wszystko obolałe... Typowa grypa mnie dopadła... I tak jak marzyłam o spokojnym chorowaniu, tak szybko pozbyłam się złudzeń, bo mąż wrócił z pracy też z temperaturą, a jednak dziećmi trzeba było się zająć ;) Maluchy tylko katar złapały, ale w przedszkolu prawdziwy pogrom, bo nie było połowy dzieci, a u synka w maluchach jednego dnia była tylko 8 z 25 dzieci!
Na szczęście nic poważnego się nie przyplątało, więc po chwilowej niemocy wracam do działania... Mam nadzieję, że w końcu nauczę się systematyczności, choć to zdecydowanie nie moja cecha :P

A wracając do planu, dziś prezentuję Wam kilka kolejnych bransoletek :)

9.01
10.01
11.01
12.01
13.01
14.01
15.01
16.01
17.01
18.01
19.01
20.01
Uffff... Na razie tyle, żeby Was nie zanudzić :D A ja zmykam tworzyć kolejne cuda :P