czwartek, 4 grudnia 2014

Breloczki i kolejne bransoletki

Święta coraz bliżej, więc i pracy więcej :)
Ostatnio powstało kilka breloczków z kulkami peyotowymi (wg tutorialu Weraph <klik>). Delikatne, ale moim zdaniem świetnie się sprawdzą jako drobny upominek dla najbliższych :)




Nadal powstają również bransoletki...





A Wy już macie gotowe prezenty? Czy nadal szukacie?

sobota, 29 listopada 2014

Powrót do rzemieni

Kiedyś powstawało bardzo dużo bransoletek z rzemyków, bo cieszyły się sporym zainteresowaniem. Później przerzuciłam się na bransoletki szydełkowo-koralikowe i wszelkie inne dziergadła, więc rzemyki poszły w odstawkę...
Jednak zupełnie przypadkiem znalazłam całkiem fajne, plecione rzemienie, które świetnie sprawdzą się w pojedynkę, jak i w kompletach :)

Cała gromada...


oraz moje propozycje zestawów...



Z resztek rzemyków powstały również breloczki...



Które można fajnie zestawić z bransoletkami :)



I co o tym sądzicie? Podobają się Wam takie zestawy?
Miłego weekendu:)

środa, 19 listopada 2014

Czerń i złoto

Złoto omijałam z daleka, bo osobiście nie lubię tego koloru. Ale często dostawałam o niego zapytanie, dlatego powstała seria bransoletek w bardzo popularnej kolorystyce czerni i złota. Bransoletki wykonane z koralików Toho 11.





Lubicie takie połączenie?

piątek, 7 listopada 2014

Komplet w warkocze

Postanowiłam się zmobilizować i po kolei podzielić się wytworami z ostatnich tygodni. Zaniedbałam bloga, ale dużo się działo i rzadko w ogóle włączałam komputer...

Tak jak pisałam w poprzednim poście <klik> koleżanka poprosiła mnie o komplet w warkocze. Czapka i komin. Ustaliłyśmy, że włóczka ma być niedrapiąca, wełna odpadła, więc postanowiłam przetestować HIMALAYA Everyday... Tyle dobrego o tej włóczce słyszałam, że nie mogłam się dłużej opierać. I jak tylko wzięłam ją w dłonie wiedziałam, że to był dobry wybór. Włóczka jest baaaardzo przyjemna, delikatna, miła... Aż chciałoby się nią otulić :)

Baza kompletu...


Następnie przyszła kolej na wybór dodatków do czapki. Z założenia miał być różowy pompon i kwiatki. Powstało zatem kilka wersji...




Okazało się, że jak już powstały powyższe wzory, to jednak kolor różu wybrany przez koleżankę nie do końca pasuje do kurtki jej córki... Debatowałyśmy nad różnymi możliwościami i ostatecznie wyszła taka czapa...



Komin zostawiłyśmy bez ozdób, bo sam w sobie jest ciekawy.

A całość prezentuje się tak:)


Jestem BARDZO DUMNA z tego kompleciku!

Co o nim myślicie? ;)

czwartek, 6 listopada 2014

Druty, czyli moja nowa wielka miłość :)

Tak, zdecydowanie zakochałam się w drutach :D
Od lat lubiłam szydełko, na drutach próbowałam przed laty, ale szło mi strasznie wolno. Nie będę pisała, co czułam gubiąc oczka... ;) Szydełko jest jednak łatwiejsze, nawet jeśli oczko spadnie, to bez problemu można błąd naprawić...
Ale od pewnego czasu dojrzewałam do kolejnej próby okiełznania drutów. Aż w końcu pojawiła się okazja, koleżanka zapytała, czy nie zrobiłabym czapki dla jej córki, ale koniecznie w warkocze... Hmmm... Warkocze niby na szydełku też można, ale te na drutach są jednak o wiele ładniejsze... I tak mnie zmobilizowała do nauki :)

Jako wzór powstała moja pierwsza czapka, robiona bez schematu, bo schematów na druty czytać nie umiem. Za to mam cudowne koleżanki w klubie rękodzieła! Jedna podpowiedziała jak po kolei robić czapkę z nausznikami, druga pokazała jak się robi warkocze :)

Efekt moich testów wygląda tak...


Zbieranie oczek też robiłam na wyczucie i wyszło całkiem dobrze :)



Podsumowując:

  • czapka jest robiona od dołu
  • najpierw zrobiłam 2 sznureczki rozszerzane na nauszniki
  • następnie dodałam oczka pomiędzy nauszniki na tył czapeczki, żeby zachodził na szyjkę
  • na koniec dodałam oczka z przodu
  • przerabiałam dookoła 
Ilość oczek zależy od rodzaju włóczki, rozmiaru drutów oraz rozmiaru czapki. Jeden motyw ma 14 oczek.

Myślę, że jak na pierwszą czapkę, a drugą rzecz w ogóle zrobioną na drutach (przed czapką powstała ażurowa narzutka prawe-lewe, może kiedyś i o niej napiszę), wyszła mi całkiem fajna :) Nie jest idealna, bo nie wiedziałam ile będzie zajmowało zamykanie, więc ostatecznie wyszła trochę płytka, ale obrobiłam ją dookoła szydełkiem i posłuży któremuś z dzieciaczków ;)

Prototyp został zaakceptowany i na tej bazie powstał śliczny komplet - czapka i komin, ale o tym następnym razem...

Miłego "długiego" weekendu!

wtorek, 23 września 2014

Po przerwie...

Witajcie:)
Nie było mnie kilka tygodni na blogu, ponieważ wakacje zakończyłam z hukiem... Hukiem komputera roztrzaskiwanego o podłogę :/ Pracowałam jak lubię, w fotelu, z komputerem na kolanach... No i nagle wstałam zapominając, że komputer jest na kablu... Trzymałam go jedną ręką, bo w drugiej oczywiście była jakaś robótka i szydełko i niestety nie dałam rady. Nie było to pierwsze takie wstawanie, ale po raz pierwszy kabel się nie wypiął :/ eh, nie muszę chyba pisać, jaka byłam zła... Tym bardziej, że na dysku tysiące schematów, które od miesięcy obiecywałam sobie zgrać na dysk zewnętrzny, ale zawsze było coś ważniejszego...
Diagnoza : uszkodzony dysk i matryca...
W każdym razie dzięki mojemu zdolnemu M mam znów swój komputerek. Dokładniej to zewnętrzną jego część, bo w środku sporo się pozmieniało :)

Ale skoro nie spędzałam tyle czasu przy komputerku, to mogłam działać :)

Bransoletki szydełkowe...






Bransoletka na krośnie...


Czapeczka dla synka...


Znalazłam również chwilkę, by pomóc pewnemu maluchowi walczącemu o powrót do zdrowia po walce z chorobą nowotworową. 2 cieniowane bransoletki znalazły nowe właścicielki, a Sebastianek (więcej info o dzielnym maluchu tu) zyskał kolejne złotówki niezbędne w dalszej walce.


No i nareszcie przekonałam się do drutów :D
Ale o tym już następnym razem ;)

środa, 27 sierpnia 2014

Miętowy komin i kolejne bransoletki

Niestety, za oknem coraz mniej przyjemnie... To i ja zaczęłam myśleć o jesieni. Nadal mam pożyczone koła, więc wykorzystałam i zrobiłam dla siebie miętowy komin. Włóczka jest wełniana, więc nawet mimo trochę ażurowego wzoru świetnie się sprawdzi nawet w zimne dni.


A powstał on do kompletu z czapką wydzierganą w zeszłym roku :)

Powstały też kolejne bransoletki. Krosno nadal w akcji...


Ale zwykły sznur też lubię ...



I bransoletki zrobione dla siostrzyczek, choć równie dobrze mogą stanowić komplet :)

A z nowości, to uczę się dziergać na drutach :D


wtorek, 12 sierpnia 2014

Nowość! Bransoletki na krośnie :)

Uwielbiam nowości! Wciąż uczyłabym się nowych technik, tylko nie wiem, gdzie te wszystkie potrzebne przyrządy i produkty bym trzymała ;) Tym razem pojawiła się okazja nauki bransoletek koralikowych tkanych na krośnie! Sznury koralikowe mam opanowane, zapas koralików w domu dość spory, nici też pod dostatkiem, tylko krosna brakowało... Ale jak się ma zdolnego męża, to i krosno nie jest problemem :D

Pierwsza bransoletka powstała na szybkim kursie w Klubie Rękodzieła, pod okiem Patrycji - jej blog znajdziecie tu :) Wzór prosty, szybki w nawlekaniu, bo sekwencja 3-1. Na zajęciach zdążyłam zrobić ok. pół bransoletki, ale jak tylko wróciłam do domu musiałam do niej usiąść i dokończyć :D


Koraliki TOHO 11/0:
Toho Round Ceylon Snowflake i Toho Round Ceylon Smoke
Nici Talia 30 białe
Szerokość 3cm

Żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia pierwszej jeszcze na krośnie, ale szybko naprawiłam błąd i sfotografowałam testową bransoletkę, gdzie wypróbowywałam nici monofilowe. Krosno bardzo proste, koszt ok. 10zł + kilkanaście minut pracy :)


Po zdjęciu tej cienkiej testowej okazało się, że nici zdecydowanie za mocno naciągnęłam i po zdjęciu zrobiła mi się harmonijka, więc bransoletkę musiałam spruć :/

Mądrzejsza o ten błąd zabrałam się za kolejną. Ponownie na niciach monofilowych. I tym razem wyszła super! Po zdjęciu z krosna forma zachowana, świetnie układa się na ręce. I całe szczęście, bo robiłam dość długo...



Koraliki TOHO 11/0:
Toho round opaque-lustered lt beige i Toho round opaque-lustered dark beige
Szerokość 4 cm.

Krosno zdecydowanie mnie wciągnęło, już "chodzą mi po głowie" kolejne wzory :)

czwartek, 31 lipca 2014

Kołowy debiut

Nareszcie trochę chłodniej! Lubię ciepło, ale takie do 25 stopni max :D
Wczoraj skończyłam komplecik jesienny dla córki. Rękodzieło ma chyba to do siebie, że wyprzedza się pory roku. Choć przyznam, że zdecydowanie lepiej czułam się robiąc w lutym letnie czapeczki niż latem jesienny komplet ;)

Do rzeczy...
W zeszłym roku miałam okazję podziwiać prace wykonane na kołach dziewiarskich (knitting loom). Zastanawiałam się nad kupnem podobnego "sprzętu", jednak zawsze coś i w końcu jak do tej pory nie kupiłam. Ale okazało się, że dzięki spotkaniom w Klubie Rękodzieła poznałam pewną wspaniałą osóbkę, która owe kółka posiada :) I tak dzięki Karolinie z Nitkowego Świata mam okazję je przetestować. To dzięki niej wiem, jak się w ogóle na nich pracuje. Dziękuję :* Z Karoliny pracami możecie zapoznać się tu - Zapraszam :)

Pierwszy komin postanowiłam zrobić dla córki. Miałam trochę włóczki kupionej na kocyk, który niestety ostatecznie nie powstał, więc postanowiłam ją wykorzystać. Robiłam z 3 nitek, żeby była odpowiednia grubość i wzór wychodził zadowalająco ;) A dzięki temu uzyskałam całkiem fajny efekt kolorystyczny... Zresztą sami oceńcie ;)
Próbka...


Lewa i prawa strona...




Pierwszy powstał komin. Po zdjęciu robótki z koła prezentuje się tak.


Ale moja córka miała swoją wizję, jej komin miał nachodzić na ramiona. Wzięłam więc szydełko i dorobiłam co nieco :)



Wzór prosty, bo tylko słupki i oczka łańcuszka, ale dzięki potrójnej włóczce i grubemu szydełku efekt jest bardzo fajny.


Włóczki jeszcze zostało, więc do kompletu powstała czapka :)



Na szczęście dzisiaj się ochłodziło, więc udało mi się namówić córkę na kilka fotek :) Wczoraj przy upale nawet z przymierzeniem komina był problem :P Czapkę zrobiłam wieczorem bez przymiarki, bo córka już spała. Na kołach pracuje się niesamowicie szybko, cały ten komplecik zajął może łącznie kilka godzin.






I co myślicie? Podoba się Wam taki komplecik?